Drony Kraków

Jesteś z Krakowa i latasz dronami? Dobrze trafiłeś!

Sezon na naprawy dronów

Sezon na naprawy dronów

Wraz z nadejściem wiosny, nastaniem dłuższego dnia i ładnej pogody, na niebie pojawia się więcej dronów. Operatorzy, którzy latają głównie dla przyjemności, często odpuszczają sobie latanie zimą. Poza tym przybywa wielu nowych fanów dronów, którzy próbują swoich sił na świeżo zakupionych modelach. Wiosna i lato to żniwa dla sklepów z dronami, ale również dla… serwisów, które trudnią się zawodowo naprawą, tuningiem, kalibracją i przeglądami cywilnych bezzałogowców.

Niedawno swoją premierę miał najnowszy model DJI Phantom 4 – najbardziej zaawansowany z całej rodziny Phantomów. Został on m.in. wyposażony w dwie nowe funkcje – Active Tracking, czyli aktywne śledzenie obiektu 3D zaznaczonego w aplikacji DJI na tablecie lub smartfonie, orazfunkcję czujników antykolizyjnych, które mają zapobiegać wleceniu drona w przeszkodę. Jak to działa w praktyce? Mniej więcej tak:

Oczywiście nowy Phantom 4 już cieszy się sporym zainteresowaniem, a chętnych na zakupy z pewnością nie zabraknie, choć sprzedaż oficjalna w sklepach ma ruszyć dopiero z początkiem kwietnia. Czemu o tym piszę? Bo masa operatorów (szczególnie tych początkujących) uważa, że kupując sprzęt za 6000-7000zł jest on tak naszpikowany nową cudowną technologią, że nic mu nie może się stać. A tymczasem serwisy dronów już zacierają ręcę, bo na brak pracy nie będą mogli zapewne narzekać.

Nawet najlepszy system wykrywania i omijania przeszkód nie zastąpi zdrowego rozsądku i manualnych umiejętności pilotowania dronów.

Na brak klientów nie będą mogły narzekać również same sklepy z dronami. Prócz wielu nowych sprzedanych dronów zapewne jeszcze więcej sprzeda się zapasowych śmigieł, bo oryginalne mogą dość szybko uledz połamaniu, nowych baterii, plastikowych obudów itd. Z kolei klienci sklepów będą musieli wydać nieco pieniędzy i na naprawy i na części zapasowe, choć wbrew pozorom to wcale nie będzie dla nich najczarniejszy scenariusz. Weźmy chociażby przykład najpopularniejszego na świecie potentata DJI. Jakiekolwiek uszkodzenie sprzętu wymaga odesłania go do oryginalnego serwisu, który znajduje się w najbliżej w Niemczech. Samodzielne „grzebanie” przy sprzęcie może się na niewiele zdać, bo każdy kolejny Phantom, to jeszcze bardziej zaawansowany komputer obudowany dość cienkim plastikiem. Z drugiej strony samo otwieranie drona jest niedotrzymaniem warunków gwarancji, więc nikt specjalnie nie będzie się chciał tym zająć samodzielnie. Problem tylko w tym, że wysłanie drona do serwisu w Niemczech powoduje, że pozbywamy się na kilka długich tygodni… prawdopodobnie tych najlepszych na latanie tygodni w roku. Serwisy DJI działają sprawnie, ale niezbyt szybko, bo zgłoszeń mają całkiem sporo z całej Europy. Tym samym nieszczęśliwy wypadek może pozbawić nas narzędzia pracy lub zwyczajnie rozrywki na większą część sezonu. Pozostanie nam wtedy serwisowanie drona w Polsce lub zakup nowego sprzętu, jeśli naprawa nie będzie możliwa.

Dodaj komentarz